Smoczy oddech

O kuchni europejskiej można wypowiadać się w superlatywach całymi godzinami. Prezentuje gigantyczne mieszanki różnych smaków oraz aromatów, ma nam do zaoferowania takie cuda, jak tyrolskie wędliny i francuskie sery pleśniowe, czeskie piwo lub szwedzkie śledzie marynowane, a nawet cuda wykonywane z mąki przez Włochów.

Kiedy jednak ktoś z innego zakątka globu dotrze na nasz kontynent, zazwyczaj jest niezadowolony, ponieważ jedzenie wydaje się mu mieć mało smaku. Związane jest to przede wszystkim z faktem, ze europejskie jedzenie nie jest ostre. W naszej kuchni nie ma praktycznie ani jednej ostrej przyprawy, która miałaby za zdanie całkowicie dominować przyprawy, do których jest dodawana. Mamy oczywiście paprykę, mamy oczywiście gorczycę, ale te potrawy nigdy nie są tak ostre jak to, do czego przyzwyczajają inne kontynenty.

Ameryka

W Ameryce straszeni jesteśmy przede wszystkim przez papryczki chilli. Posiadają one w sobie ogromne ilości kapsaicyny, czyli substancji wykorzystywanej między innymi w gazie łzawiącym, ponieważ w zetknięciu z komórkami nerwowymi człowieka powoduje ona reakcję powstającą w czasie poparzenia. Nie powodują oczywiście żadnych bezpośrednich szkód, ale ich zjedzenie wywołuje uczucie palenia. Zbyt duże ilości mogą nawet doprowadzić do szoku i zabić człowieka, ale w Ameryce takie papryczki dodaje się do wszystkiego. Najbardziej znany jest z tego Meksyk oraz jego kraje sąsiednie, gdzie produkuje się specjalne papryczki o jeszcze większej zawartości kapsaicyny.

Kuchnia orientalna

W kuchni orientalnej różne rodzaje miejscowej papryki też są bardzo ważne, ale zdecydowanie ważniejszy jest pieprz oraz mieszanka przypraw określana jako curry. Zwłaszcza ten ostatni element jest znakiem rozpoznawalnym całej Azji Południowej, chociaż w dzisiejszych czasach komercja sprawiła, że kupowane w sklepach curry nie jest podobne do niczego konkretnego. Najważniejsze jest jednak to, że w kuchni orientalnej wszystko musi być bardzo ostre. Jest to absolutna konieczność i kiedy kupuje się na przykład coś słodko-kwaśnego, można mieć pewność, że będzie paliło w usta, chociaż nazwa wyraźnie pokazuje, że nie ma tam nic ostrego. Bo i nic ostrego nie ma, przynajmniej jak na standardy tamtych części świata. Trzeba na to uważać, ponieważ tak ostre jedzenie ma też pomagać na problemy trawienne związane z problemami z higieną przygotowania niektórych posiłków. Nam niestety to nie pomoże w wystarczającym stopniu, tak jak miejscowym.

Dodaj komentarz