Japońska kulturka

Interakcje pomiędzy osobami w krajach takich, jak Japonia, są niesamowicie skomplikowane przez realia życia. Japonia od zawsze, przez praktycznie cała swoją historię, oparta była o religię wynoszącą na pierwszy plan duchy własnych przodków, a do tego była mocno osadzona na fundamencie feudalnym o wybitnie militarystycznym zabarwieniu.

Trudno jest to wytłumaczyć człowiekowi Zachodu, dla którego honor był zawsze głównie figurą retoryczną i służy raczej do deklinacji niż aplikacji, zwłaszcza w naszym zakątku świata, ale mimo wszystko warto popatrzeć na kilka aspektów praktycznych tego zjawiska.

Turysta-san

Pierwszą rzecz, którą turysta na pewno zauważy w rozmowie z Japończykami, jest dodawanie przez nich do imion i tytułów ogromnej ilości różnego rodzaju przedrostów i najczęściej przyrostków. Związane są one właśnie z czasami feudalnymi, które budowały bardzo hierarchiczną strukturę społeczną. Dzisiaj oczywiście nikt już tego tak nie widzi i bynajmniej nie traktuje tego w tych kategoriach. Można to porównać do naszego „pan” i „pani”, które kiedyś denominowały szlachcica, a dzisiaj są zwykłą formą grzecznościową. Japońskie dodatki podobnie mają charakter grzecznościowy z tą jednak różnicą, że my rozróżniamy co najwyżej „panią” i „pannę”, a w Japonii wyróżnia się poziomy szacunku, poziomy poufałości, nastawienie do kogoś, konotacje rodzinne i jeszcze inne elementy, w których obcokrajowcowi nie raz bardzo trudno jest się połapać i wszystko właściwie zrozumieć. Na szczęście nikt nie będzie od nas wymagał specjalnego pietyzmu w ich stosowaniu i co najwyżej nasza przewodniczka Mariko się ucieszy, jeśli określimy ją mianem Mariko-san oznaczającym sympatię i platoniczną bliskość.

Sfera tabu

Bardzo ciekawym elementem jest też tabu powodowane przez zerwanie konwencji społecznej w danej sytuacji. Na przykład dotyk jest czymś, co w miejscu publicznym raczej nie uchodzi. Z drugiej jednak strony, nawet osoby, które nie były w Tokio, orientują się, że w metrze są specjalni upychacze, którzy mają za zadanie dokładnie to, co sugeruje nazwa. W takiej konwencji nikt nie będzie zdziwiony czy zniesmaczony tym, że jest po prostu z kimś wciśnięty twarzą w twarz, ciało w ciało. Jeszcze ciekawsze jest to, że złamanie konwencji powoduje u miejscowego wręcz atak paniki. Jeśli podejdziemy do przypadkowej osoby i ją uściśniemy w Londynie, ta zacznie protestować i pewnie da nam w zęby. W Japonii osoba uściskana będzie udawała, że tego uścisku nie zauważyła i jak najszybciej ruszy w swoją stronę.

Dodaj komentarz