Islam różne ma twarze

Ostatnio, z oczywistych względów, kraje arabskie i ogólnie cały świat islamu jest w centrum uwagi. Jest to jednak uwaga dziwna, ponieważ kiedy skupiamy się na czymś, to zazwyczaj przyglądamy się temu z bliska i staramy się czegoś o tym dowiedzieć.

Kiedy jednak patrzymy na świat islamski, szukamy zazwyczaj tylko potwierdzenia tego, co już o tej części świata wiemy, lub znacznie częściej, co wydaje się nam, że wiemy. Umyka nam chociażby to, że islam jest jeszcze bardziej zatomizowany od chrześcijaństwa, a chrześcijaństwo to przecież cała mozaika najróżniejszych kościołów odchodzących od chrześcijaństwa bardzo daleko, czego najlepszym symbolem jest niemające z chrystusowym chrześcijaństwem praktycznie nic wspólnego.

Sunnizm

W islamie zdecydowanie dominują sunnici. Są to ludzie odwołujący się bezpośrednio do tradycji kalifów, czyli czegoś rodzaju katolickich papieży, następców proroka, którzy zazwyczaj, jak przystało na islam, swoją władzę i religię szerzyli bezwzględną przemocą. Można ich porównać do europejskich przywódców, być może do Świętego Cesarstwa Rzymskiego, gdyż kalifowie sprawowali teoretycznie władzę najwyższą nad całym światem islamu, ale mieli władzę ograniczoną do swoich państw. Najbardziej znanymi kalifami byli Osmanie, czyli cesarze Imperium Osmańskiego. Odłamów sunnizmu, tak zwanych szkół, jest bardzo dużo. Najniebezpieczniejsi są obecnie wahabici rezydujący głównie w Arabii Saudyjskiej i okolicach Syrii, których najlepiej jest unikać całkowicie, gdyż głoszą jihad, bezpośrednią wojnę religijną z niewiernymi, a niewiernymi są wszyscy oprócz nich.

Szyizm

Z kolei szyici, odłam liczący sobie według różnych miar do 20% populacji muzułmanów, to ludzie skupieni przede wszystkim na tekstach powstałych długo po Mahomecie. Najważniejszym prorokiem jest dla nich Mahdi, osoba stworzona w dużej mierze na żydowskim micie o mesjaszu, czyli na tym samym podłożu, które zbudowało chrześcijaństwo i doprowadziło wiele dziesięcioleci po Chrystusie do spisania jego baśniowej biografii. Szyici, skupieni głównie w Iranie i państwach ościennych, czekają na apokalipsę, która nadejdzie w chwili powrotu proroka. W Iranie podnoszone były nawet głosy, by rozpocząć wojnę nuklearną, co miało przystąpić przyjście proroka, ale ostatecznie przed dwiema dekadami zdecydowano się po prostu na budowę nieużywanej autostrady w Teheranie, na której Mahdi ma wylądować w czasie powrotu z nieba.

Dodaj komentarz