Weekend w Budapeszcie

Budapeszt – stolica Węgier – jest ze wszech miar miejscem wartym odwiedzenia. W trakcie ostatnich wakacji w podróż to tego miasta wybrało się naprawdę dużo Polaków. Pewnie dlatego, że od pewnego czasu czujemy się tam bezpieczniej, niż w innych regionach Europy.

Jest to miasto naprawdę wspaniałe, pełne zabytków, zapierających dech w piersiach widoków i idealnie się prezentujące tak w lecie, jak i w zimie. Spędziłam tam jedynie weekend, ale z pewnością jeszcze wrócę, by obejrzeć wszystko, czego z baku czasu nie zdążyłam zobaczyć! Ten krótki reportaż niech będzie przy okazji poradnikiem dla wszystkich, którzy również planują krótki wypad w to niesamowite miejsce.

Do Budapesztu można obecnie dojechać w bardzo posty i wygodny sposób. Kilka firm zajmuje się transportem osób, ale większość zapewne skorzysta z Polskiego Busa. Jechałam z Krakowa nocnym kursem, który wyjeżdża po 22 i w stolicy Węgier jest nad ranem. To najwygodniejszy plan, bo około 7 godzin drogi mija najkrócej, gdy jesteśmy zmęczeni i pójdziemy spać. Spanie w autobusie wcale nie jest niewygodne – wystarczy tylko dobrze się ułożyć. A poza tym, gdy w autobusie jest WC niczym nie musimy się martwić 🙂

Pierwsze kroki warto skierować na Zamek Królewski w Budapeszcie – kompleks budynków na Wzgórzu Zamkowym. Jest tam co oglądać, więc spędzimy co najmniej kilka chwil tak na zewnątrz, jak i w środku. Znajdziemy w nim bowiem kilka muzeów. Ale jeśli przyjechaliśmy na weekend, najlepiej wybrać tylko jedno, żeby zostało jeszcze czasu na inne obiekty. Z pewnością musimy przespacerować się do neoromańskiej Baszty Rybackiej i wspiąć na nią – to świetny punkt widokowy na Dunaj i na Peszt. Rozciąga się stamtąd również wspaniały widok na słynny budynek Parlamentu, który najbardziej majestatycznie prezentuje się nocą. Budapeszt jest w ogóle miastem wspaniałym, świetlnych iluminacji, które sprawiają, że o każdej porze nocy warto wybrać się na przechadzkę i po prostu zrelaksować. Po drugiej stronie Dunaju znajdują się zresztą liczne kafejki pod niebem, gdzie można usiąść, zamówić coś do picia i rozkoszować się wieczorem. Na drugą stronę Dunaju warto przejść albo przez doskonale podświetlony i tłumnie odwiedzany przez turystów Most Łańcuchowy (z bliska wygląda mniej solidnie niż na zdjęciach), albo przepłynąć tramwajem wodnym – co gorąco polecam!

Bilet powrotny warto zamówić również na noc – by móc jeszcze wejść na słynną Górę Gellerta. Widok, który się z niej rozpościera jest nie do opisania – jednocześnie mrozi krew w żyłach i sprawia, że każdy obrót głowy kończy się wielkim „WOW”. Wówczas najlepiej widać Pomnik Wolności, przy którym wznosi się cytadela. Liczni, zgromadzeni przy drodze na górę sprzedawcy w kramikach (nawet Rosjanie!) sprzedają dosyć tanie pamiątki, co warto mieć na uwadze.